TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
Dub Step
Dylematy muzykanta
Grać, czy brzmieć...
Inspiracje tfu-rcze
Komponowanie
Koncertowy chaos
Muzyka w muzyce
Noworoczna myśl
Radość muzykowania
Shalom
Targowisko
Komponowanie

Jak mawia znane porzekadło, w prostocie siła…

Czy prościej, znaczy lepiej ? Czy ilość dźwięków przekłada się na jakosć ? To odwieczne pytania, na które muzykując próbujemy znaleźć odpowiedź. Wydawać się może, że grając więcej pokazujemy także więcej swoich możliwości. Natomiast grając mniej możemy odczuwać pewnego rodzaju niedosyt twórczy.. Ale czy na pewno ? Muzyka skłąda się bowiem z trzech ważnych podmiotów – ZAWSZE – rytmu, melodii i harmonii. Zacznijmy zatem od początku.

Rytm – jak mówi definicja, to ‘jeden z elementów dzieła muzycznego, odpowiedzialny za organizację czasowego przebiegu utworu’… A zatem, w sposobie tworzenia samego rytmu budujemy fundamenty dla konstrukcji całęgo utworu. Jeśłi postawimy na jakość, konstrukcja teoretycznie powinna być bardziej stabilna. Mniej dźwięków ale za to pewniej zagranych, dobrze spasowanych sekcyjnie, gdzie więcej możłiwości damy harmonizacji utworu i budowaniu linii melodycznej. Jeśłi zaś zagramy rytnicznie więcej lub szybciej, teoretycznie zabieramy miejsce harmonii o melodii oczywiście nie wspominając. Żadna kompozycja nie będzie dobra, wartościowa, a nawet przebojowa, gdy grająca  w niej sekcja rytmiczna będzie pozostawiała rytmicznie wiele do życzenia. Oczywiście nie zapominam tu o utworach szybkich i rozbudowanych tytmicznie, bo takie też są i to bardzo dobre. Jednak żeby do takiej wprawy dojść, należy te same piosenki ćwiczyć WOLNO, aby wszystko w nich było precyzyjne i dobrze przemyślane sekcyjnie.

To temat na inne moje przemyślenia pod hasłem : ‘Jak grać, aby wszystko wygrać’… Dziś koncentruje się na prostocie.

Harmonia – w tym przypadku szkoły są dwie. Pierwsza, która mówi o stworzeniu dobrej i ciekawej harmonii w piosence i dobudowaniu do niej oryginalnej i najlepiej prostej linii melodycznej, Druga zaś proponuje ułożenie ładnej i ciekawej melodii, a następnie dołączenie do niej interesującej harmonii. I teraz zazwyczaj pojawia się kilka pytań. Czy interesującą harmonią może być zagranie kilku łatwych i popularnych akordów, gdy linia melodyczne jest ciekawa ? Czy linia melodyczna musi być rozbudowana, gdy następstwa akordów w piosence układają się w oryginalną całość ? W odpowiedziach na takie pytania nie ma złotego środka. Melodia z harmonią tworzą nierozerwalą caołość, którą albo słuchacz zapamięta, albo nie. To my komponując utwór powinniśmy zdecydować, co w nim będzie ‘wypuszczone’ na tzw. pierwszy plan i co potencjany słuchacz powinien z niego zapamiętać. Zazwyczaj nasz zmysł słuchu zapamiętuje szybciej melodie jednogłosowe, więc automatycznie zwracamy uwagę na to, co i jak ktoś śpiewa…

Melodia – w teorii - jeden z elementów dzieła muzycznego, będący szeregiem dźwięków o zmieniającej się wysokości, kgtóre powinny następować po sobie w logicznym porządku. Niebagatelną rolę odgrywa tu tzw. logiczny porządek, albowiem to jak zostanie ułożona melodia będzie wpływać na jej odbiór. Zawsze jest lepiej zaśpiewać prościej melodycznie, a ciekawiej interpretacyjnie, niż odwrotnie. Mamy zresztą po horyzont przykładów artystów mniej lub bardziej znanych, którzy śpiewają tak, że nie można tego zapamiętać. A chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Wielu komponując nowe utwory zapomina, jaką rolę w budowaniu melodii stanowi tzw. szlagwort, czyli wyraz lub zwrot w piosence łatwy do zapamiętania, który wpada w ucho. Zazwyczaj pojawia się w tytule utworu lub w refrenie. Jednakże my, skoncentrujmy się na melodii. Jeśli zbudujemy melodycznie łatwy refren do zapamiętania, nie będzie w tym nic złego ?! Obawiając się tandety lub melodycznego obciachu, zawsze możemy obudować daną melodię ciekawym następstwem akordów, aby brzmiało to w całości bardziej dojżale, tak jak pisałem o tym nieco wcześniej. Zastanawiając się nad przebiegiem harmonicznym dojdziemy do wniosku, że tzw. koło kwintowe ma w sobie jeszcze wiele nie odkrytych zakamarków, które w tworzeniu piosenek przynoszą wielką radość.

Poza tym, warto pamiętać, że melodia powinna także bardzo dobrze współgrać z rytmem. To, jak rytmicznie zostanie ona zaśpiewana także może świadczyć o sukcesie danego utworu. Głos, to także w pewnym sensie instrument, więc jak każdy inny powinien grać/spiewać odpowiednio rytmicznie.

Słuchając wielu nowych utworów, niejednokrotnie odnoszę wrażenie, jakby w zespole każdy działał dla siebie – na własny rachunek. A przecież zespół, to zespół – czyli drużyna. Wszyscy powinni grać ‘do tej samej bramki’ ?! Nie tworzyć dla siebie, tylko dla dobra całości ?! Jest zdecydowanie większą sztuką skomponowanie tak utworu, aby wszystko ‘siedziało w rytmie’, miało fajną harmonie i łatwą do zapamiętania melodie, niż wpakowanie do utworu wielu niejednokrotnie przypadkowych dźwięków dla podniesienia jego pozornej jakości..?! Zawsze więcej słychać jeśli się gra mniej. Dotyczy to każdego rodzaju muzyki. Także i tej mocniejszej. W niej, zazwyczaj duży procent tworzenia oparty jest na rytmie, choć wcześniej czy później i tak przyjdzie czas na balladę. Wtedy zaś, cała prawda o kompozycji wyjdzie na jaw.

Podsumowując. Myśle sobie, że może warto dla siebie samego, będąc w domu i ćwicząc, raz na jakiś czas zwolnić drastycznie swoje metronomy, by sprawdzić czy repertuar jaki gramy w zespole mamy w tzw. palcach, czy w szybkim tempie najnormalniej w świecie prześlizgujemy się po dźwiękach. Z pewnością będzie to ciekawe doświadczenie, które zawsze nas czegoś nowego nauczy. Może przyjdzie taki moment, że ktoś obserwując swoje podejście do tworzenia nowych piosenek będzie chciał od nowa poukładać te muzyczne ‘klocki’ o których dziś pisałem, by sprawdzić, czy mam racje, czy nie. Jeśłi się trafi choćby jedna taka osoba, która uzna że warto to zrobić, to będzie oznaczać, że zaczynamy myśleć w większym stopniu formą przekazu piosenki jako całości, a nie tylko własnym ‘ja’. A to już dla muzyki doprawdy wiele znaczy. Dla odbiorcy zaś, będzie to może nawet fundamentalne i z pewnością odpowiednio zaowocuje dla kompozytora w niedalekiej przyszłości… Czego Wam, jako i sobie życzę..;)