TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
Rockella.pl
Mikrofon RNL [2005]
FAN FM
NET FM
Radio News Letter
Radio News Letter
RNL - 24 godziny z życia porankowca


4.30 – Pierwszy znienawidzony sygnał telefonu. Nie wiem jak byłaby to ulubiona melodia, to za skarby świata nie jestem w stanie o takiej porze docenić jej wartości. Dlatego też sygnał budzika mam najpaskudniejszy, jaki gdziekolwiek mógłby się znajdować.

5.00 – Obowiązkowo kilka drzemek i z trudem czas 'zerwać' się na równe nogi. Lekko nie jest, ale nikt nie mówił, że będzie lekko... czas ucieka. 

6.00 – Po porannej toalecie i radości bycia pod prysznicem kolejna miła chwila beztroski. Kawa z mlekiem, jakieś ciasteczko i zbliżające się programowe myśli... O! Już czuję jak się zbliżają, więc robię co mogę, aby powstrzymać czas... - zawsze nieudolnie...

6.30 – Pierwsza przeprawa przez Warszawę nie jest nawet taka zła. Piękny wschód słońca, rześkie powietrze, na swój sposób uśmiechnięty lud pracujący podążający do codziennych obowiązków... nie jest aż tak źle, jak za kilkanaście minut będą mówić w radiu... zdążyłem... uff.

7.00 – Minęła 7.00 – Prawda w Antyradiu – do dzieła

10.00 – Ok. zawsze może być lepiej, ale mam nadzieję, że póki co nie ma tragedii. Dowiedziałem się przed chwilą, że Kaczyński i Tusk będą nieobecni na rocznicy Lecha Wałęsy, temperatura ciała spada po rozstaniu i popsuł się legendarny już Zderzacz Hadronów – jakby co, to już będzie o czym mówić jutro. Teraźniejszość najwyraźniej nie znosi pustych przebiegów... :)

11.00 – Kawa wypita [kolejna], plan na dziś zrobiony, więc z czystym sumieniem i wolną głową [na razie] mogę się zabrać za przegląd skrzynki mojego prywatnego listonosza. O masz!... znów 187 nieodebranych! Po kolei – mało czasu, ale dam radę. Staram się to robić w miarę szybko i rzetelnie, bo za kilka minut wiem, że alarm w komputerze pokaże mi pierwsze dziś zaplanowane spotkanie... Zdążę... nie jest źle... ;)

12.00 – Alarm dał znać o sobie, więc czas na spotkania, narady, akceptacje, analizy, planowanie i takie tam inne radiowo-korporacyjne obowiązki... dzieje się...

16.00 – Słońce już mamy z drugiej strony, więc to dobry czas na poznawanie 'nowej' muzyki. Przez tych kilka godzin nazbierało się 'kilka' nowych płyt, więc czas się zająć tymi nutkami, co tak cierpliwie czekają. Od której tylko zacząć...??... Zrobię tak – w pierwszej kolejności 'artyści', których znam, ale nie jestem pewien tego, czy powinni w Antyradio zaistnieć [tradycyjnie czekam na pozytywne muzyczne zaskoczenia], potem nowości z 'kosmosu', aby się utwierdzić przekonaniu, że póki co nie wiele się zmienia w branży, a na końcu pewniaków. Ku memu zdziwieniu, kilku 'kosmitów' jest rockujących, więc odłożę ich na później. Wrócę do nich po 'chwili', aby pierwsze wrażenie się odłożyło i aby przekonać się później, że warto na antenie poświęcić im trochę czasu. Najbardziej lubię jak mój nos mówi mi 'prawdę' – zdarza się...

17.00 – Jeszcze jedna kawa i ostatnie nieplanowane przesłuchanie, bo kilka rzeczy doszło w czasie dnia. Muszę dzisiaj, bo jak odłożę, to zapomnę – znam siebie. Zawsze chcę dobrze, ale nie zawsze się udaje. Zawsze mam nadzieje, że nie będzie to strata czasu. O! fajne nagranie, coś z niego z pewnością będzie [:-)].

18.00 – Czas do domu. Korki – trudno. Najważniejsze, że jadę już do moich bliskich. Są takie momenty, kiedy dobrze by było mieć ich pod ręka w ciągu dnia, ale nie zawsze przecież mamy to, co chcemy... Obiecuję sobie, że już dziś nie będę myślał o pracy – wystarczy. Jest przecież tyle ważnych rzeczy, które dzieją się przecież poza nią, a które traktujemy wciąż po macoszemu. Dosyć. Teraz czas na inne wartości... - bardzo drogie, choć niewymierne...

22.00 – Tyle jeszcze rzeczy do zrobienia, tyle jeszcze do omówienia, tyle jeszcze do zobaczenia i docenienia, ale czas goni bezlitośnie... wzywają do sypialni – dokończymy jutro – lepiej zaplanuje dzień.

22.30 - Myśli w głowie znów się kłębią, ale nie dam się... ;-) Dobranoc...

4.30 – Już dzwoni...?! Tak szybko?!... Ech...