TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
3 Doors Down
Brian Johnson
Carlos Santana
Cypress Hill
Dave Gahan
Glenn Hughes
Iron Maiden
Lemmy Kilmister
Ozzy Osbourne
Queen
Paul Gilbert
Ray Wilson
Robert Trujillo
Taria Turunen
TAPFS
Ozzy Osbourne

Z jednej strony jesteś wielką osobowością i osobistością, a z drugiej nie zachowujesz się jak gwiazda. Jesteś bardzo otwarty na temat swoich nałogowych niedociągnięć. Mówisz ludziom prawdę o swojej przeszłości. Jesteś typem faceta, który powraca do starych nawyków ? Co teraz robisz ?

Teraz dla mnie najważniejsze, to abym został w formie. Jem zdrowo. To wszystko, co muszę teraz zrobić. To, co teraz się u mnie dzieje, to to, że wiem czym to się skończy. Pamiętam, że pijąc wciąż czułem się źle pod koniec dnia. Kiedyś to było tak, że jak się dobrze napiłem do wróciłem do domu i pobiłem żonę, ale teraz dla mnie to po prostu głupie.

Nie jestem typem faceta, który chce aby świat był trzeźwy. O ile masz z tego zabawę, i sprawia ci to przyjemność, o tyle możesz być nieświadomy zagrożenia. Ja zrobiłem to dla siebie. Ale gdybym miał być z sobą nieszczery i myślał, że mogę wciąż to robić, to bym tu z tobą nie siedział. Rzecz w tym, że to się staje tak silne, że alkohol tak do Ciebie dociera, że w końcu daje ci kopa w tyłek. Kiedyś miałęm z tego wiele zabawy, ale na koniec dnia zawsze byłem mizernym nędzarzem. I powiem ci to z czym się z potkałem. Jak ja będę mógł tworzyć muzykę bez upicia się i ujarania ? W jaki sposób sprostam kreatywnym odpowiedzialnością, które ludzi we mnie pokładają ? Będę w wiecznym więzieniu ?! Kumpel, który jest trzeźwy już jakiś czas, powiedział mi o możliwej pomocy aby wejść na dobrą drogę i nie ma w tym nic złego, ale musisz być przygotowany na to, aby ją zaakceptować. Podczas nagrywania moich ostatnich dwóch płyty pomagał mi świadomie zejśc z tej złej drogi. Powiedział, że jest to szalone, ale ta choroba, która mi dokucza wmawia mi, że bez niej nie będę w tanie tworzyć i nie będę kreatywny. To jest tak jak bym był opętany i nie był do końca świadomy tego co robię. Miałem nawet 6 tygodni przerwy w piciu i myślałem, że to wystarczy aby zregenerowała się moja wątroba, ale zrozumiałem po czasie, że nie dałem szansy i czasu na to, aby mój mózg się zregenerował. To nie normalne. Ale generalnie mój problem jest taki, ze wszystko co w życiu robiłem i robię, to robię nałogowo. Z muzyką także. Jak pracuje to nałogowo i jak nie pracuję, tak samo…

Jak piszesz, jak komponujesz. Liczysz czas, jaki upłynął od wydania ostatniej płyty, czy jak masz inspirację to siadasz i piszesz ? Co masz w głowie w trakcie tworzenia ?

Pierwsza myśl jaką mam w głowie to taka, że nie będę w stanie tego zrobić bez alkoholu. Myślę, że będzie nudno, ale wiem , że jestem szczęściarze, że jeszcze żyję. Myślałem kiedyś , że wszyscy na świecie są upaleni i upici. Teraz mam świadomość tego, że jest to mały odsetek populacji i nie wszyscy muszą to robić tak jaj ja, czyli codziennie. Kiedyś porównywałem mocno pijących do alkoholików. Wiem że byłem ciężko pijącym ale nie mogłem przestać. Pamiętam jak raz byłem w Nowym Jorku i miałem ostre zejście. Leżałem na łożku w holetu, organizm odmawiał posłuszeństwa i pamiętam jak o piątej rano mówiłem do mojej żony „Sharon – umieram”… na co ona – „ok. umieraj, tylko cicho…”.

Ktoś mi kiedyś powiedział : wyobraź sobie, że to twoja żona jest pijakiem i narkomanem i leży nieprzytomna na podłodze w kałuży moczu. Jak myślisz – wytrzymał byś to ? I powiem ci szczerze – jestem szczęśliwy , że ją mam. Cieszę się, że Sharon jest dla mnie bardzo surowa, ale potrzebny mi ktoś taki, kto powie w odpowiednim momencie życia „rusz się – zrób coś !!”. Zrozumiałem także, że dzień, w którym Sharon nie będzie mnie pytać o alkohol, będzie dla mnie początkiem problemów. Na szczęście przy pracy nad nowym albumem wszystko wyszło naturalnie. Kevin i ja zrobiliśmy w studio podstawy całej płyty, Kevi zagrał także w kilku numerach na perkusji. Jak wszystko było gotowe, przyszli nowi muzycy i resztę zagrali. Zmiany wyszły naturalnie. Kiedy pisałem album, nie zastanawiałem się nad kolejnością utworów, ani nad charakterem poszczególnych nagrań. Po prostu - samo wyszło.

Jesteś osobą multimedialną – muzyka, książki, telewizja, reality show. Jak się w tym odnajdujesz ?

Największym romansem jaki przeżyłem było romans z publicznością. Naprawdę ich kocham. Bez nich nie byłbym tu i teraz. Te wszystkie nagrody i wyróżnienia są świetne dla mojego ego i muszą przyznać, że bardzo lubię je dostawać, ale najlepszą nagrodą jaką mogę dostać jest to, jak ktoś do mnie przyjdzie i powie : kupiłem twój album – jest świetny. Muzyka jest moja główną rzeczą. Nie lubię robić telewizji – moja żona tym się zajmuje, ale niestety jak sam wiesz, muzyka nie jest moim źródłem utrzymania. Kiedy koncertuje, podpisuję także swoją książkę. Na tym także zarabiam. Uwielbiam to robić. Moja rola w serialu telewizyjnym „The Osbourns” to nie było świadome. Zrobiliśmy zwariowany eksperyment, który okazał się nagle sukcesem. Okazało się, że byliśmy najbardziej pożądaną rodziną dla telewizji. Ale to nie moja zasługa - nie jestem żadnym geniuszem. Nie jestem święty w jakimkolwiek sensie. Robię błędy jak każdy człowiek i najprawdopodobniej będę te błędy kontynuował. Jednak najważniejsze dla mnie teraz jest to, że żyję w zgodzie ze sobą. Sharon kocha telewizję, moją miłością jest muzyka i rock’n’roll, Sharon próbuje mnie wciągać w telewizyjnym show, ale pamiętam, że jak nagrywaliśmy pilota do The Osbournes, to nienawidziłem każdej minuty pracy z kamerą. Po prostu nie lubię robić telewizji. Nie jestem typem faceta, który lubi przechadzać się w jedwabnych szlafrokach przed kamerą. Nie czuję się z tym wygodnie.

Czy nie jest Ci trudniej rozpoznać co jest dobre a co złe, gdy odnosisz kolejny sukces. Jak piszesz nowe piosenki wiedząc, że ludzie wokół ciebie boją się przecież być wobec ciebie do końca szczerzy.

Gram swoim dzieciom, gram swoim współpracownikom, nie wychodzę do barów czy klubów. Jeśli ktoś mi mówi, że np. powinienem zmienić perkusję, albo coś tam, bo jest nie dobra, to oczywiście nie lubię tego, ale muszę to zaakceptować. Tak już jest. Wciąż słucham Beatlesów sprzed 30 lat. Oni wciąż są moją inspiracją. Kiedy piszę mój nowy album, staram się nie słuchać innych zespołów. Boję się, że jeżeli coś mi się spodoba będzie automatycznie ingerować w moją twórczość. Jeśli mam jakiś pomysł na riff, to pracuję nad tym aż skończę, a innym razem zostawiam na lepszy moment. Ale zdarzają się niespodzianki. Tak było np. w przypadku Paranoid. Była ostatnią piosenką, którą zrobiliśmy na tę płytę. Miała być nazwana „Warpigs”. Potem, gdy Paranoid się ukazał, stał się hitem i wielkim sukcesem. Innym razem, kiedyś w wolnej chwili, mój basista zaczął grać ciekawy riff, który nagle pojawił się z nikąd, i z którego potem zrobiliśmy „No More Teras”. Pracowaliśmy nad tym miesiącami. To jest jakiś dar. Pomysły powstają w głowie, ale także pojawiają się z nikąd. Dostajemy je nagle. Podobnie z balladami. Wiem, że niektóre dzieciaki je lubią. A każda piosenka jest jak podróż, która powinna gdzieś Cie zawsze zaprowadzić. A ja w muzyce lubię używać i światła i cienia…

Twoja miłość do fanów wydaje się być oczywista…

Kocham ich. Oni utrzymują mnie przy życiu i sprawiają, że wciąż idę do przodu. Kiedy już dociągasz do 60-tki zastanawiasz się, czy to jest twój ostatni rok, czy to jest twoja ostatnia trasa, a ja wciąż wierzą w to, że będę szedł do przodu. A fani udowadniają mi to , że jestem potrzebny przychodząc na moje koncerty. Ale ze mną jest tak, że jak jestem w trasie , to chcę być w domu, a jak jestem w domu, to chcę być w trasie. Nigdy nie jestem tam, gdzie chciałbym być w danej chwili. Najtrudniejsze dla mnie jest to, jak czuję, że mi wysiada głos. Staram się jednak robić wszystko tak, jak najlepiej potrafię.