TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
3 Doors Down
Brian Johnson
Carlos Santana
Cypress Hill
Dave Gahan
Glenn Hughes
Iron Maiden
Lemmy Kilmister
Ozzy Osbourne
Queen
Paul Gilbert
Ray Wilson
Robert Trujillo
Taria Turunen
TAPFS
Cypress Hill

Chcieliście, aby nowa płyta była dynamiczna i z szybkim rytmem?

Zgadza się. Nasze dwa ostatnie albumy były łagodniejsze i wolniejsze. Robiąc Rise up, chcieliśmy, żeby ten album był trochę agresywniejszy, szybszy, i żeby był bardziej pod kątem występów na żywo. Bo ostatni album był raczej do słuchania w samochodzie i podrygiwania. A teraz chcieliśmy zrobić coś, co się sprawdzi na żywo. Żeby grając jakąś piosenkę, doprowadzać do szalonych reakcji ludzi, nawet do młyna (mosh pit) pod sceną i skakania w tłum. Właśnie po to staraliśmy się, żeby ten album był agresywny. Żebyśmy wrócili – po sześciu latach przerwy z czymś zupełnie nowym i mocnym, zamiast z czymś na luzie. Bo ludzie oczekują, że cały czas będziemy tworzyć wyluzowane piosenki, dlatego, że palimy trawę. My chcieliśmy czegoś, co będzie przyciągać uwagę i będzie na prawdę mocne. Dlatego nasza muzyka poszła w takim kierunku.

Ciągle chcecie iść pod prąd?

 Zawsze. Taką mamy zasadę, żeby zawsze robić coś, czego nikt inny nie robi, bo nie chcemy brzmieć, jak ktoś inny. Czasami musimy się odgrodzić od naszej muzyki, bo kiedy tworzysz, często powielasz to samo brzmienie – dlatego, że jest to coś, co znasz i z czym czujesz się dobrze. Zdarza się, że nawet nie dostrzegasz, że to robisz. Nawet jeśli piosenki różnią się, to zawsze jakieś elementy są w nich podobne. Musimy więc wyjść poza myślenie o muzyce według naszych schematów i według schematów innych muzyków. Po sześciu latach przerwy, a jest to sporo, chcieliśmy wnieść na tę płytę coś nowego. Dlatego zwróciliśmy się do różnych producentów, jak Tom Morello z Rage Against the Machine czy Daron Malakian z System of a Down, Pete Rock czy Mike Shinoda z Linking Park. Zrobiliśmy też piosenki z Marc’iem Anthonym i Pitbullem i z paroma innymi. Ja też jestem producentem kilku kawałków z tej płyty. Zazwyczaj DJ Muggs jest producentem 99ciu procent naszej muzyki, ale tym razem był bardzo zajęty. Pracował wtedy nad dwoma albo trzema innymi płytami. Stwierdziliśmy, no dobra, zróbmy to sami, spróbujmy czegoś nowego. No i jesteśmy zadowoleni z efektu.

Jak wybieracie gości do współpracy?

Tych ludzi, o których mówiłem, znamy od wielu lat. Szanujemy ich jako artystów i muzyków. I są to ludzie, z którymi zawsze chcieliśmy pracować, jak Tom Morello, którego znamy jakieś 17-18 lat i zawsze uwielbialiśmy, to co robił z Rage Against The Machine i z Audioslave, i z jego nową grupą. Więc zawsze czuliśmy, że jeśli zrobiliśmy z nim jakąś piosenkę – a rozumiemy się naprawdę dobrze – to byłaby to wielka rzecz. Zaproponowaliśmy mu więc współpracę, podobnie jak Daronowi Malakianowi z System of a Down – ten zespół też uwielbiamy. Dla mnie, RATM i System Of A down, to są dwie ulubione grupy z tego gatunku muzyki. Więc pomyślałem, że wkład tych dwóch osób w powstanie naszej płyty będzie świetną rzeczą. Do tego jeszcze Pete Rock, legendarny producent hip hopu i DJ – z nim też przyjaźnimy się od dawna i zawsze chcieliśmy z nim pracować, no ale wcześniej nie mieliśmy okazji, bo wszyscy są oczywiście bardzo zajęci. Ciągle byliśmy w trasie i nigdy nie mogliśmy współpracować z tyloma osobami. Więc na tę najnowszą płytę zaprosiliśmy ludzi, których zawsze szanowaliśmy i podziwialiśmy. To nie był trudny wybór. Powiedzieliśmy: Hej, chcesz z nami popracować nad albumem. Chcemy zagrać to, co mamy. Wiemy, w jakim kierunku, mamy iść. Ale cokolwiek możesz nam zaproponować od siebie, chcemy to usłyszeć. Całe szczęście, wszyscy mieli akurat czas, wszyscy byli podekscytowani współpracą. I wyszło świetnie.

Z kim jeszcze chcielibyście współpracować?

Chciałbym coś zrobić z Ice Cubem, Eminemem, Jay Z. Z Jay-z dlatego, że jestem jego fanem, ale nie wiem, jak by taka współpraca wyglądała w praktyce. To jeśli chodzi o hip-hop. Jeśli chodzi o inne gatunki muzyki, chciałbym zrobić coś jeszcze z Tomem Morello i Daronem Malakianem. Podobnie z Mike’em Shinodą – to jest wspaniały producent i świetnie się z nim pracuje. No i jest bardzo rzetelny, a to jest ważne, kiedy ktoś pracuje nad twoimi utworami. Chciałbym znowu współpracować z Damianem Marleyem. On też jest świetny. Kto jeszcze? Busta Rhymes, jeden z moich ulubionych artystów, podobnie Redman Method Man

Wracając do koncertów, czy nie macie dosyć grania niektórych piosenek - tych najsłynniejszych?

Nie! Słyszę o tym ciągle od artystów – ale nie rozumiem tego. To są piosenki, które ludzie uwielbiają, i to za nie uwielbiają nas. Być może pamiętają pierwszy raz, kiedy usłyszeli tę piosenkę i od razu ją polubili. Doceniam to. Musisz dać fanom to, czego chcą. Niektórzy artyści myślą o sobie. Mówią: Nie zagram już nigdy tej piosenki, będę grać nowe rzeczy. A może twoi fani wolą stare utwory. Oni cię uwielbiają, będą cię wspierać i przychodzić na koncerty, ale na nowy materiał mogą nie reagować tak żywiołowo jak na stary. Więc my staramy się wymieszać stare utwory z nowymi, zamiast mówić – nie, my zagramy wyłącznie nowe rzeczy. Wiemy, że fani chcą usłyszeć stare hity, oczywiście także coś nowego, ale przede wszystkim te piosenki, które przypomną im o ich dzieciństwie albo wieku dojrzewania, które wywołają nostalgię. Więc kiedy grasz te piosenki, fani mogą poczuć się przez chwilę, jak kilkanaście lat temu, kiedy usłyszeli jakiś kawałek po raz pierwszy. Nie możesz pozbawiać tego fanów. Nie jestem zmęczony graniem tych piosenek. Oczywiście, są pewne piosenki, których nie gram, ale to dlatego, że ich nie lubię, a nie dlatego, że zagraliśmy je zbyt wiele razy. Weźmy insane In the brain – ludzie pytają, czy kiedyś zmęczy was granie tej piosenki. Mówię wtedy – nie, bo fani uwielbiają tę piosenkę, i dopóki tak będzie, będziemy ją grali. Ten utwór, dla wielu to był pierwszy kontakt z naszą muzyką. Tak samo z Rock Superstar i How I Could Just Kill A Man. Myślę, że gdybyśmy nie grali tych piosenek na koncertach, to stracilibyśmy dużo fanów. Bo po co iść na koncert, jeśli wiesz, że twoja ulubiona grupa nie zagra twoich ulubionych utworów. Równie dobrze możesz sobie posłuchać płyty. Sam miałem niedawno takie doświadczenie, kiedy poszedłem zobaczyć moją ulubioną grupę. Grali przez dwie godziny, przez pierwszą grali wyłącznie nowy materiał i covery. Owszem, było fajnie, ale ja chciałem usłyszeć także stare piosenki. A oni zostawili swój stary materiał na sam koniec, kiedy już wszyscy ludzie mówili, no dobrze, trudno! Nigdy nie chcę tak rozczarować swoich fanów.

Czasami słuchacie swoich płyt, tych starych i tej najnowszej? Czy może zaraz po nagraniu, odkładacie je?

Zawsze, jak nagramy coś nowego, to to odkładamy. Staramy się nie oglądać za siebie, płyta jest wydana i już. Trzeba tak robić. Od czasu do czasu słucham starych nagrań, dla inspiracji, albo żeby zobaczyć, co kiedyś zrobiliśmy. Także po to, by od nowa nauczyć się jakiejś piosenki przed koncertem, bo jak czegoś przez długi czas nie słyszałeś i nie wykonywałeś, można zapomnieć co i jak. Ale staram się nie słuchać za dużo, bo trzeba się ciągle rozwijać. Nie można się zatrzymać na jakimś temacie, schemacie czy nawet okresie, bo wtedy twoja muzyka staje się przestarzała, zaczynasz robić rzeczy, które brzmią tak samo i dewaluują to, co zrobiłeś wcześniej.

A co z legalizacją marihuany. Rozmawiamy w kraju, gdzie posiadanie małych ilości konopi jest karane.

Myślę, że młodzi ludzie muszą brać udział w głosowaniach. Nie każdy, kto ma prawo głosu, chodzi na wybory, bo myśli, że jego głos nic nie znaczy. Ale przykład stanów i niektórych krajów europejskich, pokazuje, ze gdy młodzi ludzie angażują się w wybory, to mogą osiągnąć cel. U nas ludzie zbierali podpisy pod petycjami, żeby przepchnąć inicjatywę. Potem propagowali głosowanie za ustawą wśród osób, które są w wieku wyborczym i są za paleniem trawy. Myślę, że to samo musicie zrobić u was. Oczywiście w europie to jest trudniejsze, jest inny system. Ale dzieciaki muszą się angażować. Ludzie nie mogą się bać reperkusji. Trzeba walczyć o to, w co się wierzy. To chodzi o to, czego ludzie naprawdę chcą. Rząd nie powie przecież: powinniśmy zalegalizować konopie, albo odwrotnie – jesteśmy przeciw legalizacji. Politycy nawet o tym nie pomyślą. To ludzie muszą zacząć o tym mówić, żeby ci goście to usłyszeli i żeby zdali sobie sprawę, jak ważna jest to sprawa.