TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
3 Doors Down
Brian Johnson
Carlos Santana
Cypress Hill
Dave Gahan
Glenn Hughes
Iron Maiden
Lemmy Kilmister
Ozzy Osbourne
Queen
Paul Gilbert
Ray Wilson
Robert Trujillo
Taria Turunen
TAPFS
Iron Maiden

Jak powstawały piosenki na nowy album, skąd czerpaliście inspiracje?

   Nie jestem pewien czym inspiruje się Adrian i co chodzi mu po głowie, bo potrafi podejść i stwierdzić „ O łał, nie o to mi chodziło, ale brzmi bardzo fajnie.” Uważam, że to nawet dobre dla albumu. Jest zupełnie inny, ekscytujący. Mieliśmy cały czas przy sobie wzmacniacze studyjne i siedzieliśmy przy nich codziennie. Tak właśnie wyszły te numery. Nawet nie wiem skąd w zasadzie się wzięły. Jest to na pewno coś ciężkiego i swego rodzaju nowoczesnego, ale na pewno coś innego niż dotychczas robiliśmy. Uważam, że ten album jest postępem w stosunku do poprzedniego krążka. Muzycznie jest dużo lepszy, ale zawsze robiliśmy jakieś postępy. Każdy album jest czymś ekscytującym, ale teraz jesteśmy w takim mocnym miejscu. To tak jak zrobisz najlepszy album w swojej karierze. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego albumu, on brzmi naprawdę wspaniale. Chyba otworzyli kilka nowych dróg, w które poszliśmy. Jeśli o zespół chodzi to trzeba być żywym, trzeba ciągle przeć naprzód, nie wolno patrzeć się w przeszłość. Musisz iść w inne miejsca. Uważam, że robimy to za każdym razem kiedy nagrywamy nowy album. Staramy się go przenieść w inne miejsca. Po prostu gramy w Iron Maiden , wiecie Nick na perkusji, Steve na basie, więc zawsze będzie brzmieć to jak Iron Maiden. Ale najważniejsze jest by spróbować przenieść się w inne miejsca nie tracąc siebie samego i my to osiągnęliśmy, z czego jestem dumny.

O czym jest El Dorado i dlaczego to był pierwszy singiel z płyty ?

   Eldorado jest o ludzkiej naturze. To ponadczasowa opowieść. Ulice są ze złota, ale to wszystko okazuje się „?”, ale też jest to jak grupa i jeden z nich mówi. „ Okej wszyscy mają łódki, ale to ja mam wiosła! I to właśnie ja popłynę! Powiedziałem wam to? Nie? Oj przepraszam…”Gramy Eldorado na żywo i jest relatywnie okej. Wokale są po prostu… świńskie. Kiedy dochodzi do przejścia na refren to jest to koszmar. To tak jakbyś wsadził swoje jaja w imadło i zaczął ściskać je coraz mocniej. Moja wina. Sam to w końcu napisałem. Wybraliśmy „Eldorado”, bo uznaliśmy, że będzie to dobra piosenka do wykonania na żywo. Ciężko wybrać coś, szczególnie dla albumu takiego jak ten, w końcu jest bardzo urozmaicony, coś co reprezentowałoby go… Można by wziąć każdą piosenkę z płyty. Ale tą uważam za naprawdę dobrą piosenkę do zagrania na żywo. Jest rockowa i ciężka jednocześnie. To co uwielbiam w tym kawałku najbardziej to jego historia. Jest wspaniała. Może nie słowa, ale jej aranżacja jest genialna. A to sprawia, że ludzie zastanawiają się „co teraz się stanie?!”. Najważniejsze w piosence jest groove i gra sekcyjna. Naprawdę uwielbiam aranżację tego numeru, szczególnie w środkowej i końcowej części.

Producentem nowej płyty jest Kevin Shirley (The Caveman)

Jak się z nim pracuje w studio ?

   Z Kevinem pracuje się bardzo dobrze. Robi to co może, rozumie nas bardzo dobrze. Uważa na wszystko co jest dla nas podstawowe. Staraliśmy się znaleźć kogoś kto zastąpi Martina Bircha, praca z nim była wspaniała i prosta. Znaleźliśmy Kevina i jest on bardzo podobny do Martina. Nawet w żartach i śmiesznych momentach. Tak mieliśmy dużo śmiechu przy produkcji albumu, ale kiedy trzeba było skupić się na sprawach biznesowych nie przeszkadzał nam. Lubimy to, kiedy ludzie są szczerzy wobec tego co robimy, a on taki był. Wszystko było ok. tak jak chcieliśmy, wszystko było wspaniale. Lubimy go i szanujemy i pracuje nam się dobrze. Mieliśmy dużo śmiechu przy produkcji tego albumu, co uważam też za ważne. Czasem tak trzeba, znaleźć na to miejsce, na bycie poważnym też.

Pamiętacie genezę nowej płyty ? 

Rozpocząłem pisanie piosenki o ludziach wracających do domu. Ale pomyślałem, dlaczego by nie napisać piosenki o nas? Tzn. o nas jako zespole wracającym do domu, o każdym z nas, przecież to robimy. Spędzamy życie na powrotach do domu, właśnie mieliśmy tour, robiliśmy wiele rzeczy i pomyślałem, czemu by nie napisać piosenki o tym. Jednak trzeba uważać kiedy o tym się pisze, bo można bardzo łatwo zbanalizować to wszystko. Skupiłem się na dwóch sprawach, tych dziwnych uczuciach, które się ma kiedy zostawiasz miasto, kraj jak w naszym przypadku czy kontynent. Zostawiasz to wszystko za sobą. Byłeś przed chwilą przed tysiącami ludzi, ta adrenalina i wszystko. A następnego dnia, spokój, prysznic, kubek kawy. To dziwne uczucie, a co więcej według mnie trzeba mieć perspektywę nie tylko ze sceny. Warto się w tym pędzie zatrzymać, by stwierdzić „ah jesteśmy w domu”. Doświadczenie związane z samolotem są po to, żeby zaakcentować przeżycia z tym związane. To nie jest po prostu tour-bus. To jesteśmy my, nasz sprzęt, to cały ten cyrk. I nie odjeżdżasz w dół ulicy, tylko po prostu opuszczasz ziemię. Uważam, że na ostatnich płytach wpadliśmy w pewną manie robienia rzeczy tak samo i byłoby miło zrobić coś innego. Wiecie mamy dużo gitar, solówek i innych i byłoby fajnie w miarę możliwości zagrać coś innego, a nie grać w kółko to samo. Podczas kilku okazji wstrząśniemy tym i owym i zagramy z 7-8 razy coś czego jeszcze nigdy nie graliśmy, opartego na różnych pomysłach.

Myślę, że ktoś kto usłyszy pierwszy utwór stwierdzi jasno: „ Łał to brzmi zupełnie inaczej, niż Maideni”. Uważam, że to najbardziej progresywny album jaki stworzyliśmy. Szczególnie z punktu widzenia Nicka i jego perkusyjnych zagrywek. Przeszliśmy na nieco inną ścieżkę. Oczywiście są tu momenty typowe dla Iron Maiden. Adrian z jego progresywnymi zagrywkami dobrze się wkomponował. Więc jest to Iron Maiden, ale mamy rok 2010, nie brzmimy jak w latach 80. Jest to dla nas swego rodzaju nowe osiągnięcie. Jest też Steve, który zawsze ma ze 2-3 pomysły na linie do jednej piosenki. Dużo daje nam też wolna wola w studiu. Możemy wszystko zmontować jak chcemy i sprawdzić czy brzmi. Mamy tu dużo wolności i ekspresji… Uważam, że robi wrażenie.

Pomyślałem, zacznijmy od nicości. Od idei duszy. Co się dzieje kiedy Twoje ciało umiera? Co się dzieje z twoimi, pomysłami, ideałami, myślami, wspomnieniami? Co się dzieje gdy to zostaje? Gdzie to się znajduje w kosmosie? Gdzie są wspomnienia? Nie możesz ich dotknąć, zmierzyć, ale istnieją bo wpływają na niektórych ludzi. Więc gdzie to wszystko się znajduje? Wyobraźcie sobie to. Wyobraźcie sobie te stworzenia, które muszą żyć w tym świecie, którego nie widzimy. I są one w nas. Mówią do nas, a my tego nie widzimy. To musi mieć związek z reinkarnacją. To bardzo spekulacyjna piosenka.

Co jest wspaniałe w szaleństwie jest to, że piosenka może zrodzić się gdziekolwiek. Możesz mieć pomysł, który zwiążesz z jakimś innym pomysłem. Możesz mieć kompletną piosenkę, całkowicie gotową. Właśnie myślę nad melodią i czekam co Bruce i Steve wymyślą. I  Steve w piosence, o której dużo myślałem dołożył kilka fajnych melodii, które mnie znokautowały.

Wszyscy myśleli, że gdy wydamy ten album będzie to początek końca. Mamy nadzieje, że nie. Chcielibyśmy jeszcze parę lat pograć. I myślę, że chcielibyśmy, cóż na pewno ja zrobić nowy krążek, nie wiem jak reszta, ale pewnie chcą. Wszystko zależy od czasu. Mamy duży tour związany z tym albumem. Zobaczymy co będzie potem, ale nie widzę przeciwwskazań, żebyśmy zrobili kolejną płytę.