TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
Rockella.pl
Mikrofon RNL [2005]
FAN FM
NET FM
Radio News Letter
Mikrofon RNL [2005]

Programujesz dwie stacje. Antyradio, które miało już dwóch szefów muzycznych oraz katolicką sieć Plus. Czy jak się jest muzycznym z wyboru, niezależnie od własnych skłonności i upodobań to można robić każdą stację? Czy też uważasz, że człowiek ma jednak pewne ograniczenia... muzyczne?

Generalnie człowiek podobno wykorzystuje tylko 19% mózgu... więc jeśli wziąć pod uwagę pozostałe 81%, to horyzonty mamy nieograniczone ;) Ale poważnie - oczywiście, że z ograniczeń musimy zdawać sobie sprawę. Nawet jeśli się komuś wydaje, że 'może wszystko', to znak, że trafił w najodpowiedniejszy moment, aby uświadomić sobie sprawę [delikatnie mówiąc] z braku pokory. To, że obecnie programuję dwie stacje powoduje, że po prosu żyję muzyką, co akurat w moim przypadku nie jest niczym nowym. Mam to zarówno z wyboru /angażu, jak i zawodowo [jestem muzykiem]. Natomiast chcąc swoją pracę wykonywać dobrze, muszę uświadomić sobie ewentualne braki w 'warsztacie' i dużo 'ćwiczyć'. A ponieważ nauka muzyczna i około muzyczna jest dla mnie od wielu lat przyjemnością, więc staram się sprostać wyzwaniom...

Zacznijmy od Antyradia.
Jakie jest muzycznie i co się zmieniło od czasu, gdy zostałeś szefem od muzyki?


Myślę, że Antyradio jest obecnie stacją bardziej rock'n'roll'ową, niż rockową, w szerokim rozumieniu tego słowa. Muzyka rockowa, alternatywna, post-punkowa czy punkowa, która się u nas pojawia ze zrozumiałych względów z rock’n’roll’em ma wiele wspólnego. Ale zdarzają się wyjątki. Są nagrania popełnione przez różnych znanych artystów, które mają w sobie mizerne rock’n’rollowe tchnienie i takich na antenie nie uświadczysz. Za to są utwory z nieco innych biegunów stylistycznych, które aż 'pachną' rock’n’roll’em. I te gramy z wielką przyjemnością.

Od kiedy pojawiłem się w Antyradio, na pewno zaczęliśmy grać bardziej optymistycznie. Muzyka przecież łagodzi obyczaje, a te w IV RP mamy wyjątkowo paskudne... Pozornie może się wydawać, że została zawężona baza [błąd], ale zdecydowanie Antyradio zaczęło grać szerszym spektrum artystyczno-stylistycznym, przez co poszerzył nam się także krąg odbiorców. Wszelkie dołujące nagrania i artyści quasi depresyjni zniknęli z playlisty prime-time. Mają i tak swoje stałe miejsce w audycjach autorskich. A jak wiemy jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził, więc ciągle spotykam się z różnymi zarzutami. Na szczęście tych pozytywnych jest znacznie więcej. Nie zapeszam...

Czasami proszę muzycznych, aby krótko napisali do RNL, dlaczego wybrali konkretny utwór na nowość tygodnia. I często pada odpowiedź, bo 'dobrze wychodzi w badaniach w naszym targecie' dodając, że 'osobista opinia programującego nie ma przecież żadnego znaczenia'.
Wy nie robicie badań muzycznych. Czyli intuicja, własny gust, osłuchanie?


Co do badań mam swoje wyrobione zdanie. Wszyscy wiemy, że podstawą jest co, i w jaki sposób się poda do badań. Hook hook’owi nie jest równy ;) Do tej pory, gdyby w stacjach 'muzyczni' wrzucili do badań 'pogranicza' disco-polo, w radiach by aż wrzało od tej muzyki! Zresztą po niektórych ostatnich przypadkach i wpadkach nie musimy daleko szukać... Oczywiście, że podstawą jest intuicja, wiedza, wyczucie anteny, umiejętność układania tego i owego w playliście, no i własny gust. Badania mogą być tylko konfrontacją myśli szefa muzycznego, z ogólnym odbiorem. I tak mogę je traktować. Co do nowości - nikt jakoś nie chciał [poza Plusem] umieścić np. 'Buton Hackers' przed festiwalem – pewnie słabo wypadało w badaniach... Domyślam się, że po sukcesie nagrania Między nami badania trzeba było powtórzyć J I tak w kółko.

Wydaje mi się, że jeżeli chce się tak programować radio jak mówisz, trzeba samemu szukać muzyki. Szczególnie tej mocniejszej, którą wydają wytwórnie, ale nie zawsze promują.

Coś w tym jest. Chociaż wbrew pozorom naprawdę sporo mocniejszej muzyki jest wciąż wydawane i ma ona co raz większe grono odbiorców. Mam na myśli mniejsze i niezależne firmy. Pewnie, że jak przeglądam katalogi 'wielkich' to niewiele jest tego, bo i sprzedaż mniejsza. Lepiej wydać pop dla mas, niż coś z rockowego ogródka – o debiutantach nie wspominając. A i tak sprzedaż płyt spada – niedługo za 10 tys. będzie platyna... Ale mnie to nie dziwi. W Polsce najsilniejsze radia przyzwyczaiły nas do muzycznego lenistwa. Jak w 'Rejsie' – '...Każdy może krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki to panie nikomu... Nie podoba się. Więc dlatego z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić żeby tej krytyki nie było...' Po co promować młodych i dawać ludziom świeże tchnienie? Lepiej zaprogramować w kółko Gazebo, Bajm, Eurythmics, Ten Sharp, nieśmiertelnego Fleszara i schować głowę w Piasek... Nie jest ważny ten, co się może muzyką interesować i chciałby się czegoś o niej dowiedzieć, tylko priorytetem jest pani Gienia z panem Zenkiem, którzy jadą Żukiem na targ i fajnie jest jak sobie pośpiewają bardzo prosty tekst, razem z radiem. A jak im jeszcze ktoś przez radio powie, że ta muzyka, której słuchają jest 'naj naj naj' to już w ogóle czują się wniebowzięci - wyróżnieni... Szkoda tylko, że nawet Polskie Radio, na które płacę regularnie abonament w ciągu dnia posunęło się do muzycznej 'komercyjnej żenady'. Nic dziwnego, że muzyka lat minionych w różnych odmianach ma wciąż swoje pięć minut. Czasami nawet tęsknię za tamtym radiem - lat 80-tych. Zresztą politycy też się cofają – wszystko się cofa... Pycha i Samouwielbienie.

Czy bycie w wieku słuchacza stacji pomaga lepiej wybierać muzykę?

Wystarczy się po prostu muzyką interesować. Lubić ją. Słuchać i słyszeć to co mówią inni. Dużo rozmawiać, pytać, proponować, konfrontować, wyciągać wnioski i zdawać sobie sprawę ze swojej omylności. Takie życie. A i ono nie raz potrafi nas zaskoczyć – muzycznie także.

Gdy Radio Plus kształtowało swój ostatni wspólny wizerunek pomagali mu w tym konsultanci i wyszło na łagodne przeboje. Oni pracują z badaniami i pamiętam, że kombinacja muzyki, którą wtedy grały stacje była ładnie zrobiona. Jak jest teraz, bo wciąż sloganem są łagodne przeboje?

Owszem, choć od [jak to powiedziałaś] 'sloganu' łagodne przeboje Radio Plus powoli odchodzi. Fakt, to slogan, bo na temat łagodności mógłbym się tu poważnie rozpisać... Zrobiliśmy badania, które raczej wskazały nam nagrania ewidentnie wypalone. To było bardzo pomocne do stworzenia i uzupełnienia obecnej bazy. Teraz staram się, aby 'łagodna' muzyka była tak dobrana, bym słuchając Radia Plus nie zasnął. Ewidentnie zdaję sobie sprawę, że Soft AC ma swojego odbiorcę. Tyle, że nikt nie potrafi skonkretyzować formatu Soft. Jak i każdego innego... Dla mnie Soft nie może być muzycznie smutnym i śpiącym. Muzyka łagodna także może pobudzać. Wyjątkowość w dźwiękach jest taka, że niby mamy stylistyczne granice, ale ich płynność jest wręcz imponująca.

Np. piosenkę grupy Faith No More – 'Easy', mogę zagrać zarówno w Radio Plus jak i w Antyradio.
I to jest magia dźwięków. Horyzonty działań mogą być naprawdę duże.

Czy jesteś przekonany, że to właśnie muzyka przyciąga najwięcej słuchaczy do radia?

Jak by tak było, to RMF nie miałby przewagi nad Zetką i całą resztą. Wszyscy grają to samo, a są nie tak samo słuchani... Wielką rolę odgrywa tu jak się podaję muzykę i jak można 'wmówić', że to czego słuchamy jest najlepsze – bez skojarzeń... Bardzo chciałbym poznać tajniki umiejętności wpływania na odczucia drugiego człowieka. Nie po to, aby to wykorzystać. Raczej po to, by zdać sobie sprawę jak mogę być podświadomie zniewolony. DLA MNIE ramowy program odgrywa podstawową rolę. Ja lubię słuchać radia i tego co, kto ma mi do powiedzenia. Lubię słuchać ludzi. Tego o czym mówią i jak mówią. Boli mnie fakt, że w dzisiejszych czasach już tak radiowo stanęliśmy pod ścianą, że po prostu granie muzyki zaczęło być najlepszym rozwiązaniem. 4 piosenki i wejście 20 sekund, 3 piosenki i wejście dłuższe - 30 sekund... Serwis informacyjny, to chwila w godzinie z której się czegoś wreszcie dowiaduje – a i tak już coraz krótsza. Pozostałe 57 minut, to czas w którym ten, co będzie słuchacza zaciekawiał, edukował, intrygował, bawił i traktował go jak partnera – wygra.

Czy uważasz, że czasami lepiej czegoś nie zagrać, bo zagranie wyrządza antenie większą krzywdę?

To wszystko zależy od danej piosenki. Kłaniają się ponownie gust i wyczucie anteny. Podobno kto nie ryzykuje ten nie ma. Ale jak słychać 'tu i tam' nie każdy chce ryzykować, a wyniki posiada. Więc nie ma na to reguły.

Słuchasz tego, co programujesz, po antenie?

Oczywiście. Najlepiej uczyć się na własnych błędach.

A jak biegasz po skali radiowej, czy nie marzy ci się większa oferta programowa, nie tylko muzyczna?

Słusznie – o ofercie muzycznej nie ma co wspominać... Marzy - pewnie, że marzy. Ale chyba żyję nie w tym kraju. Jak słucham polityków i wmawiają mi, że to co widziałem i słyszałem, to tylko coś, co mi się wydawało...??? Jak ciągle się cofam i słyszę o rozliczaniu przeszłości, a nikt poważnie i konstruktywnie nie potrafi mi powiedzieć, gdzie jestem i co się będzie ze mną działo za parę lat...
Jak ludzie, którzy rządzą moim krajem są tak zakompleksieni, butni i zadufani w sobie, że świata poza sobą i swoją słuszną racją nie widzą... Jak kłamstwo i przekręt na każdym kroku nabrał już takiego wymiaru, że zaczynam się z tego śmiać nerwowo, to czego ja mam chcieć?!?
Faktycznie mogę sobie tylko pomarzyć – i marzę...

Podziwiasz kogoś za odwagę w programowaniu muzyki? Mówię o naszym rynku...

Był taki jeden, który jak nikt w Polsce miał nosa do muzyki i jej programowania. Ma do dziś, ale teraz programuje Machinę... Często wspominam początki 'PRO-kultury'.

Kogo z artystów uważasz, za największe odkrycie?

Zawsze staram się zwracać uwagę na to, czy dany artysta np. sam komponuje i pisze teksty, czy jest to śpiewak [z castingu], któremu pięciu facetów z laptopami przy zielonym stoliku dało w tym momencie chwilę na karierę. Bardzo odważna propozycja Niny Stiller przy współpracy z Agimem Dżeljilji i nietuzinkowymi aranżacjami zawróciła mi w głowie. Z niepokojem czekam na dalszy rozwój. Podobnie było przy poznaniu Jamesa Morrisona – ręce same składały się do oklasków. Miłym zaskoczeniem był dla mnie nawet Dunkan James, choć od razu wydało mi się, że Ronan Keating może mu nie dać 'oddychać'. Ale może za dużo mi się wydaje... Z rzeczy mocniejszy i nie mniej ciekawych, Arctic Monkeys - tak jak mnie złapali, tak wciąż trzymają. Kibicuje także Panic! At The Disco i ostatnio My Chemical Romane – z tęsknoty do rockowej opery ;)

Czy jacyś artyści z żalem przepadli, a byli warci odkrycia?

Nie wiem. Musiałbym włamać się do magazynów firm fonograficznych i przeszukać wszystkie kosze z płytami demo.

Na kogo stawiasz tej jesieni?

Plusowo chciałbym, aby wspomniani wcześniej przeze mnie Buton Hackers poszli muzycznie za ciosem. Będę chłopakom kibicował. Natomiast w Antyradio siłą jest nieprzewidywalność. Jest tego dużo i mam w czym wybierać. W nowym Audioslave się rozsmakowuje, a coraz bardziej w głowie zaczyna mi huczeć Deftones – 'Saturday Night Wist'. Płyta niebawem. Na pewno będzie ciekawie.

Jak oceniasz polską scenę muzyczną?

Coraz lepiej. Cieszy mnie fakt, że kompozycyjnie i zarazem brzmieniowo nie mamy się czego wstydzić. Doceniam to, że zacni znani biorą się za wydawanie zdolnych debiutantów - patrz Sofa.
Ale jeśli widzę, że nawet w tym przypadku wszystko obraca się wokół jednej firmy, to zaczyna mnie to irytować. Kiliańskiego zZakopower’em razem zniosłem. Lecz jak tak dalej pójdzie, to za chwilę się dowiem, że teraz jedyną słuszną opcją jest Mosquitoo?!? Nic do nich nie mam [wręcz przeciwnie – Monika - pozdrawiam!], ale nie godzę się z monopolem promocyjnym. Wciąż jeszcze nie mamy na scenie równych szans. Szkoda.

Programujesz dwie stacje, masz program na antenie... czy masz czas na jakieś hobby?

Tak, doba mogłaby być znacznie dłuższa. Ostatnio zająłem się poważnie fotografowaniem. Zainwestowałem w aparat, z którym już nie ma żartów. Bardzo chciałbym ukończyć jakiś odpowiedni kurs, aby móc wykorzystywać jego możliwości, bo jak na razie na zapamiętywanie czasów migawek i przesłon brakuje mi czasu... Poza tym, każdą wolną chwilę, którą wygospodaruję staram się spędzać na koniu. Połknąłem bakcyla jeździectwa i sprawia mi to niesamowitą frajdę. Może dlatego, że jeszcze z niego nie spadłem... Ale przyznaję racje tym, którzy już dawno twierdzili, że więź człowieka z koniem jest wręcz magiczna... Nie da się tego wytłumaczyć – warto spróbować, nawet dla sprawdzenia samego siebie. Mnie, jak na razie to pochłania bez reszty. Podobno robię duże postępy ;)

[rozmawiała Alina Dragan]