TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
3 Doors Down
Brian Johnson
Carlos Santana
Cypress Hill
Dave Gahan
Glenn Hughes
Iron Maiden
Lemmy Kilmister
Ozzy Osbourne
Queen
Paul Gilbert
Ray Wilson
Robert Trujillo
Taria Turunen
TAPFS
TAPFS

THE AUSTRALIAN PINK FLOYD SHOW

Czy wiecie ile jest zespołów, które grają muzykę Pink Floyd?

Nie znamy dokładnej liczby, ale jest ich całkiem sporo. Wiemy, że kilka jest w Ameryce. Kilka w wielkiej Brytanii, w europie.

Czy widzieliście koncert którejś z tych kapeli?

Widziałem kiedyś jedną lub dwie. Wrażenia? Różne. Jedna z nich miała ciekawe pomysły

Druga – moim zdaniem nie była najlepsza. Coś nie tak było z brzmieniem – to nie było brzmienie pink floyd. Ale myślę, że to była całkiem młoda grupa. Poszedłem z ciekawości, zobaczyć, jak im to wychodzi. I porównać.

Co robicie, żeby naśladować koncerty Pink Floyd?

Robimy to od wielu lat. Bardzo uważnie słuchamy płyt, oglądamy dvd, analizujemy wszystko i staramy się odtworzyć dźwięk tak wiernie, jak to tylko możliwe. Wspomagamy się sprzętem, techniką, wszystkim, co nam pomoże w uzyskaniu właściwego brzmienia.

Staramy się też wiernie naśladować członków zespołu, ich głos, wszystkie efekty specjalne.Każda piosenka niesie jakieś inne wyzwania.

Kiedyś używaliśmy bardzo podobnych instrumentów do tych, na których grali pink floyd. I teraz też czasami tak robimy, jeśli jest to najlepszy sposób, żeby uzyskać jakieś brzmienie. Ale tez używamy nowoczesnych instrumentów. W końcu Pink Floyd zmieniali się przez lata, a wraz z nimi sprzęt, na jakim grali. Więc kombinujemy, żeby nasze koncerty były wiarygodne i robimy wszystko, żeby odtworzyć brzmienie floydów. Bo myślę, że to jest najważniejsze.

Jeśli chodzi o część wizualną, to mamy bardziej kreatywne podejście. Wzorujemy się na dawnych trasach Pink Floyd i czerpiemy z nich pomysły przy projektowaniu scenografii naszych koncertów. Czasami to wygląda tak, jak na występach floydów, ale jest jednak różnica, bo u nas pojawiają się australijskie motywy.

Jakie to uczucie zagrać na urodzinach Davida Gilmoura? To chyba musiało być dla was wielkie wydarzenie?

Zgadza się. To było niesamowite. Nigdy nawet nie marzyliśmy o tym, że będziemy mogli coś takiego zrobić. Więc kiedy nadarzyła się okazja, było to dla nas cudowne doświadczenie. I myślę, że zyskaliśmy wiarygodność wśród fanów Pink Floyd. Dzięki temu, że zagraliśmy przed samym Davidem Gilmourem.

Jak dobieracie piosenki na swoje koncerty. Czy podczas tej nowej trasy będzie coś nowego?

Na próbach zawsze gramy bardzo dużo piosenek. Wszystkie, które wydaje nam się, że musimy zagrać na każdym koncercie, jak Shine On You Crazy Diamond, Comfortably Numb i Wish You Were Here. Tego typu. Do tego zawsze każdy z nas ma swoje pomysły na to, co powinniśmy zagrać. Na próbach wybieramy najlepsze z tych mniej znanych piosenek. Potem upychamy jak najwięcej z nich na setlisty koncertów.
Zawsze staramy się mieć  kilka niespodzianek dla publiczności, żeby koncerty różniły się od tych z poprzedniej trasy. Poza tym z jednego występu na drugi zmieniamy nieco repertuar, więc jak komuś uda się zobaczyć dwa koncerty w ramach jednej trasy, to będą się one różnić.