TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
Rockella.pl
Mikrofon RNL [2005]
FAN FM
NET FM
Radio News Letter
Rockella.pl

Perły eteru – „Kasprologia”


Editor: Jaki jest Twój sposób na dobrą audycję o muzyce. Jedna z osób, które wzięły udział w naszej ankiecie, napisała tak: „Audycja w ciągu dnia, ale świetna muza wybierana z wyrafinowanym gustem. Niebanalnie o muzyce i muzykach. Cięty język Tomka Kasprzyka i ironiczne poczucie humoru aż miło posłuchać :)”.
Trafiona opinia?

Tomasz „Kasprol” Kasrzyk: To bardzo ciekawe. Ciągle się czegoś o sobie dowiaduję – bardzo dziękuję. Każda opinia jest trafiona. Te krytyczne także... Dzięki informacjom od słuchaczy mogę wciąż się rozwijać i próbować niejako wyjść naprzeciw oczekiwaniom potencjalnego odbiorcy. Dobra audycja muzyczna, to taka, w której ja – jako odbiorca czuję zaangażowanie prowadzącego, a nie tylko podawanie przez niego godziny i zapowiadanie piosenek /co jest niestety ‘kanonem’ w obecnym komercyjnym świecie radiowym/. Magią radia zresztą, jest takie podanie muzyki /nawet tej najbardziej komercyjnej/ przez prezentera, że odbiorca ma wrażenie, jakby piosenki, które są prezentowane były ulubionymi danego prowadzącego…   
 
E: Tomasz Kasprzyk jako słuchacz - czy była jakaś audycja radiowa, której słuchałeś i o której mogłeś powiedzieć „to audycja dla mnie”?
 
T.K.: Było kilka takich. Z każdej z nich brałem coś dla siebie, ucząc się i zarazem zapamiętując dobre wzorce. Było także i parę takich, które kompletnie mi się nie podobały, ale słuchałem ich ‘dla nauki’, aby podobnych błędów nie popełniać u siebie w przyszłości..
 
E: Tym, którzy Kasprologii nie znają, powiedzmy, czego się mogą spodziewać w audycji.
 
T.K.: Przede wszystkim dobrej muzyki rockowej, jaką prezentuje Antyradio. Wpada do mnie także wielu zacnych gości, więc myślę, że można spodziewać się także paru ciekawych i wartościowych wypowiedzi o muzyce, a także staram się w miarę możliwości ‘być na bieżąco’ z tym co w muzyce się dzieje i co ciekawsze ‘kąski’ prezentować w programie.  
 
E: Którego z gości wyjątkowo wspominasz, a kogo jeszcze chciałbyś szczególnie zaprosić?
 
T.K.: Każdy gość, który pojawił się w Kasprologii wniósł coś do programu. Nie pojawiają się u mnie ‘ludzie przypadkowi’ więc mam nadzieję, że z każdej rozmowy ktoś wziął coś dla siebie. Bardzo lubię spotykać się z muzykami, bowiem /podobno/ wtedy nasza rozmowa jest bardziej uwrażliwiona na dźwięki i to co się z nimi wiąże. Choć nie ma reguły. Z paroma muzykantami samoukami miałem do czynienia i rozmawialiśmy tak, jakbyśmy znali się sto lat… Wielu gości i wiele rozmów jeszcze przede mną, więc na każdy muzyczny dialog w radiu czekam z równą powagą i ochotą, choć nie ukrywam, że bardzo zależało mi na spotkaniu z Gary Moore’m… Ale jeszcze kiedyś z nim pogadam…
 
E: Poza prowadzeniem Kasprologii, a może przede wszystkim, jesteś szefem muzycznym AntyRadia. Czym się kierujesz wybierając muzykę do zaprezentowania w stacji?
 
T.K.: Podobno nosem /śmiech/. Poważnie jednak mówiąc, wiele czynników na to wpływa. Mój gust nie ma tutaj nic do gadania. Muszę być w pełni obiektywny i słuchać piosenek pod każdym względem. Wartości muzycznej, wartości radiowej, energii w niej zawartej, charakteru i paru innych czynników, które mogą przemawiać za tym, że słuchaczom się dany utwór spodoba. To jednak tajemnica zawodowa.. ;) 
 
E: Bycie muzykiem pomaga w dokonywaniu takich wyborów?
 
T.K.: Pomaga i zarazem przeszkadza. Bycie muzykiem sprawia, że słuchając utworu łapię się na tym, że daną piosenkę analizuję, zamiast słuchać jej po prostu. Na szczęście wypracowałem w sobie możliwość słuchania nowych utworów niejako automatycznie, gdzie najważniejszą rolę odgrywają dla mnie emocje. Nie myślę o harmonii, aranżacji, planach nagraniowych, brzmieniu poszczególnych instrumentów, tylko słucham całości, próbując uchwycić swoje uczucia. Od tego wiele zależy. A potem i tak każdą piosenkę przeanalizuję z ciekawości. Choćby po to, by dowiedzieć się co i jak zostało nagrane w studio i kto ile pracy włożył, by całość studyjnie ‘pięknie oszukać’.  
 
E: Na ile przesłuchiwanie kolejnych płyt to dla Ciebie obowiązek, a na ile ciągle przyjemność wynikająca z miłości do muzyki? Nie masz czasem ochoty poprzebywać w absolutnej ciszy?
 
T.K.: Ja po prostu lubię muzykę i zabawę dźwiękami, więc to dla mnie ciągle przyjemność. Lubię słuchać nowych rzeczy, lubię odkrywać muzykę, mimo tego, że przecież harmonicznie muzyka została odkryta już bardzo dawno temu. Niemniej jednak wciąż staram się usłyszeć ‘nowe’ brzmienia i uchwycić zarazem przemijający czas w muzyce. Jeśli zaś mam ochotę na ciszę, to po prostu słucham ciszy. I to jest dopiero piękna muzyka…     
 
E: Rozpatrzmy jeszcze taki przykład – dostajesz płyty dwóch zespołów. Jedna to ludzie grający perfekcyjnie pod względem technicznym, gitarzysta sprawny, sekcja wystukana perfekcyjnie do ostatniej szesnastki, ciekawe podziały, ale… nie ma duszy w tej muzyce. Druga kapela to z kolei grupa zapaleńców poświęconych w 200% temu, co robią, z szansami na interesującą przyszłość, fajne melodie, teksty, ale technicznie jeszcze nie jest najlepiej. Kogo wybierzesz?
 
T.K.: Zdecydowanie ‘grupę zapaleńców’. W muzyce najważniejsze jest ‘to coś’. Duszę albo się ma, albo jej nie ma... A technikę zawsze można wyćwiczyć.
 
E: Poczyniłeś ostatnio jakieś ciekawe odkrycia? Kto na półmetku tego roku zwrócił Twoją uwagę?
 
T.K.: Wiele zespołów, które brały udział w AntyFeście Antyradia zwróciło moja uwagę. Bardzo jestem rad, że mogłem wszystkich spokojnie wysłuchać, bo to doprawdy bardzo wartościowe kapele. O wielu z nich nie miałem pojęcia, a grają naprawdę jak zawodowcy i w dodatku z pasją i zaangażowaniem. Jestem także często zapraszany do jurorowania ‘młodym talentom’ więc widzę, że muzyka rozrywkowa ma się w Polsce doskonale i z wielkim utęsknieniem oczekuję nowych polskich płyt, które mam nadzieję wyprą nieco z oficjalnego obiegu albumy starszych kolegów z branży, którzy wciąż nie wiedzą ‘kiedy ze sceny zejść’...  
 
E: A są płyty, na które szczególnie czekasz? Nowy album Tool?
 
T.K.: Owszem. Czekam na wspomniany Tool, czekam na Rush, czekam na nowe/stare Van Halen, choć zarazem w każdym tym przypadku boję się rozczarowania. Dlatego staram się po prostu żyć i słuchać tu i teraz, nie wyobrażając sobie zbyt wiele.
 
E: Chciałem jeszcze zapytać Cię o koncerty? Mam taką teorię, że koncert to taka chwila prawdy, można zespół polubić po koncercie, mimo że płyta nie przekonywała lub wręcz odwrotnie. Zgadzasz się z tym?
 
T.K.: Dla mnie koncerty to podstawa. Zespół przecież istnieje po to, aby pokazywać się i grać dla innych. Jeśli siedzi w studio nagrywa tylko płyty, to z założenia nie wierzę tej kapeli. Co z tego, że płyta będzie pięknie brzmiała, jak nie będzie dane jej wysłuchać na żywo..? A w dobie nieobliczalności Internetu i ogólnego dostępu do wszelkich dóbr, zawsze mogę nagrać najlepszą płytę świata we własnym domu. Co mi jednak z tego, jeśli jej nikomu na żywo nie zaprezentuję. Wszystko zawiera się w muzyce na żywo. Dlaczego ludzie wciąż chodzą do filharmonii, skoro na scenie nic się nie dzieje..? Koncert to jest muzyczna esencja danego artysty. Tam jest magia, tam jest chemia, tam są emocje.. lub też nie ma nic…  
 
E: Zmierzam do tego, że pójście na koncert powinno być naturalną kontynuacją słuchania muzyki, a niestety tak nie jest. Festiwale i wielkie gwiazdy mają publiczność, mimo wysokich cen biletów. Ale na koncertach kapel spoza mainstreamu bywa różnie i nie jest to kwestia pieniędzy – uczestniczyłem w marcu w koncercie, na którym zagrały cztery kapele, mniej i bardziej znane, bilety kosztowały 10 złotych /sic!/, a na sali było około 50 osób… Dlaczego Twoim zdaniem tak jest? Nie ma kultury chodzenia na koncerty?
 
T.K.: Myślę, że nawet jeszcze nie ma kultury słuchania muzyki?! Rynek singlowy przecież u nas nie istnieje. Płyty jak wiadomo sprzedają się dla jednej/dwóch piosenek, które lecą w radio, a cała reszta to ‘zapchaj dziury’. Najlepsze płyty po składanki - o zgrozo?! O czym to świadczy?!? Nie wspominając o tym, że wciąż płyty w nieszczęsnej ‘polskiej cenie’ lepiej się sprzedają niż te same tytuły w oryginale?! Nikogo nie interesują książeczki, opisy płyt, teksty, praca w studio itd. Liczy się tylko plik dźwiękowy, co w konsekwencji prowadzi do ściągania muzyki z sieci /niejednokrotnie na lewo/. Co do koncertów, to duże medialne marki rozbisurmaniły odbiorców, dając im ‘na tacy’ za darmo duże gwiazdy na plenerowych imprezach. To spowodowało, że staliśmy się bardziej wygodni. Nie interesują nas koncerty ‘przeciętne’. Najchętniej poszlibyśmy na koncertową ‘składankę’ światowych gwiazd. A podejrzewam, że i nawet w tym przypadku znalazłoby się kilku malkontentów, którzy z chęcią potępiliby dobór artystów..:) Mam nadzieję, że za kilka lat to się wreszcie zmieni. Bardzo sobie tego życzę.          
 
E: Choć jest Internet, chciałbyś, aby AntyRadio i tym samym Kasprologia, miały większy zasięg?
 
T.K.: Marzę i myślę o tym bezustannie..;)
 
E: Dzięki za rozmowę, a na koniec życzę jak największej ilości słuchaczy i wielu interesujących muzycznych odkryć.

T.K.: Ciągle w to wierzę. Dziękuję bardzo.