TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
Dub Step
Dylematy muzykanta
Grać, czy brzmieć...
Inspiracje tfu-rcze
Komponowanie
Koncertowy chaos
Muzyka w muzyce
Noworoczna myśl
Radość muzykowania
Shalom
Targowisko
Noworoczna myśl

   Pif paf, pif paf – Stało się ! Tradycyjnie już życzyliśmy sobie Dobrego Nowego oraz tradycyjnie tego i owego ! Jesteśmy znów starsi o rok, powoli zaprzyjaźnimy się z 13-tką i na dodatek przeżyliśmy kolejny koniec świata. Dlatego myślę sobie, że może to być z pewnością kolejny dobry powód, aby zrobić coś nowego, ciekawego i pożytecznego. Dla muzyki szczególnie…

   Trawa włąśnie rok 2013. Rok szczególny. Ze wszystkich stron docierają do nas informacje, że to będzie rok zaciskania pasa, by nie powiedzieć kryzysowy. W związku z tym przyszła mi do głowy pewna myśl przewrotna, choć jak myślę nie pozbawiona sensu.

   A może taką swojego rodzaju przeciw wagą dla kryzysu mogłaby się stać nowa muzyka, która jak mniemam wciąż jest w kryzysie [przynajmniej tak twierdzi wielu]. Myślenie moje nie jest bez znaczenia i ma swoje pokrycie nie tylko w obserwowaniu polskie muzycznej tzw. branży, ale także w kolejnych odsłuchach płyt ‘nowych’ zespołów, które mają marzenie, aby stać się ‘gwiazdą’ i być sławnym… Czasami nawet jak widzę, marzenia zamieniają się w jedyny cel i wielu muzykantów koncentruje się na tym celu, niejednokrotnie zapominając o najważniejszym – muzyce… A pomagają w tym ‘doradcy’.

Niestety wciąż towarzyszy mi myśl, iż ponad 50% nowej muzyki jest nastawiona na zysk i ewidentnie finansową jakość, a nie prawdziwego muzycznego przekazu. O tym, że nowa muzyka stała się sezonowym produktem na szybką sprzedaż już kiedyś pisałem, więc nie będę się powtarzał. Dodam tylko, że ze zdziwieniem obserwuję fakt, jak nikt nie liczy się z konsekwencjami… Dziś co druga-trzecia nowa płyta jest ‘muzyczną ściemą’. Dlaczego tak się dzieje ? Co jest powodem tego, że pisząc nowe piosenki i nagrywając je, już w studio nagraniowym zastanawiamy się ile osób tę płytę kupi ? To pytania, które są z oczywistych względów pozostają wciąż retoryczne.

   Ale żeby nie było, że tylko artyści są ‘be’, to trzeba powiedzieć jasno. Winnych tego co się dzieje w tzw. branży jest wielu. Oczywiście dokładają się do tego ‘gwiazdorskiego’ przeświadczenia producenci, wydawcy płyt, a także i menagerowie grup, dla których sprawy finansowe są priorytetowe.

I żeby było jasne – JA NIE GENERALIZUJE. Wiele jest oczywiście produkcji szczerych do bólu i wielu nowych, młodych muzyków, którym biję brawo. Wiele znam takich płyt, z których twórcy są dumni i nie myślą o zyskach, choć pewnie jakieś tam są.. Ale nie był to cel, przy tworzeniu płyty ?!?

Może warto sobie czasami przypomnieć jak powstawała muzyka kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu. Nie myślę wcale że „kiedyś bywało lepiej”. Wiem jednak, że kiedyś było inaczej. Skoro jednak wciąż słychać muzyczne nawiązania lat minionych, to może oznaczać, że dawniej było ‘to coś’.

   Czy wtedy ktoś myślał ile na tym zarobi ? Czy zastanawiał się ile osób kupi płytę ? I dzielił skórę na niedźwiedziu ? Odpowiadam – NIE. Ważne było tylko jedno – nagrać dobrą płytę. Taką, aby być z niej dumnym i aby słuchając jej na kila tygodni móc swobodnie rano spojrzeć  w lustro. Dlaczego tak wiernie wspominamy tamten okres ? Dlaczego w muzyce także wracamy do przeszłości ? Dlaczego inspirujemy się starymi płytami znanych artystów, a nie nowszymi ? Ano dlatego, bo muzyka wtedy była prawdziwa.. A jeśli były ‘wpadki’, to z pewnością nie było tylu ściem ile mamy obecnie…

Ile dziś jest takich szczerych nowych produkcji ? Co chwile słyszę od ‘gwiazd’ i ‘gwiazdeczek’, że nie do końca są zadowoleni / zadowolone z tego co robią, ale [jak mówią] takie czasy… Ludzie ! Toż to przecież jakaś cholerna bzdura..!

   Czasami porównuje te rzeczy ze sprzętem komputerowym. Każdy z nas ma przecież komputer. Jeśli coś w nim nie działa tak jak powinno, to co się robi ?! Albo czyści dysk jakim antywirusem [szczęśliwi ci, co nie muszą], albo odinstalowuje program, albo po prostu resetuje komputer i stawia system na nowo. Nie rozumiem więc dlaczego nikt w tzw. branży tego wirusa nie widzi i ciśnie nieszczęsne muzyczne ‘to coś’ na siłę. Na jakże dobrze nam wszystkim znanej zasadzie – a może się uda… Oczywiście fakt – niestety czasami się udaje, ale to właśnie doprowadza do sytuacji, w której zdecydowana większość muzykantów udaje ! Chyba nie o to nam chodzi…

   A zatem. Powracając do tzw. wszechobecnego kryzysu, przed którym nas przestrzegają ‘mądre głowy’ w 2013 roku, bardzo liczę na to, że mając świadomość tego, że w najbliższym czasie raczej na muzyce się nie zarobi, może ktoś wpadłby na genialny pomysł i zrobił coś dla muzyki. Może by nagrał płytę - WŁĄSNĄ.. Taką po prostu – od siebie. Bez żadnego zadęcia, bez nachalnych solówek i zaśpiewanej czysto, bez różnego rodzaju ‘wokalnych wspomagaczy’, bo TO SŁYCHAĆ. Taką z której SZCZERZE będzie zadowolony i nagra ją DLA SIEBIE, a nie ‘dla mnie’. Życzyłbym sobie, aby nikt mi noworocznych prezentów nie robił w postaci muzyki ‘pod publiczkę’, albowiem jako muzyk raczej nie lubię fałszu… Sam zresztą starając się nie fałszować.

  Nie wiem, czy kogokolwiek interesuje to, co napisałem tu w kilkunastu zdaniach. Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach, czyli tandety, jawnego komercjalizowania wszystkich i wszystkiego co się da, ktoś miałby ochotę i chciałby [tak dla siebie nawet] zmierzyć się w studio z własną szczerą twórczością. Jeśli będzie to choć jedna osoba, czy jeden zespół – warto było. Zaprawdę powiadam Wam - do tego potrzeba muzycznej odwagi, a nie kalkulatora…

Wszystkiego Dobrego !