TOMASZ KASPRZYK
Kasprol
Strona domowa
Felietony
Recenzje
Radio - od A do Zet
Foto
CD i DVD
Koncerty
Kasprolius
Wywiady
Kontakt
Dub Step
Dylematy muzykanta
Grać, czy brzmieć...
Inspiracje tfu-rcze
Komponowanie
Koncertowy chaos
Muzyka w muzyce
Noworoczna myśl
Radość muzykowania
Shalom
Targowisko
Inspiracje tfu-rcze

     Niby zima miała już się skończyć, ale jak widać nadal ma się dobrze. Już miałem wrażenie, że promienie słoneczne zwiastują nową jakość, a tu jednak musiałem dać sobie na wstrzymanie. Niedawnych kilka tygodni pokazało, że grypa nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, co mogłem doświadczyć na własnej skórze. Zmuszony zdrowotnie do pozostawania w domu, chcąc nie chcąc miałem kilak dni na to, aby nadrobić zaległości w odsłuchiwaniu nowych płyt i odświeżaniu rzeczy już wcześniej odsłuchanych, acz jeszcze nie osłuchanych.

      Zacząłem jak zwykle od płyt zagranicznych, ponieważ jeszcze mam te pozostałości w głowie, które podpowiadają mi, że chyba wciąż ‘nasi’ wzorują się ‘zagranicznych’. Oczywiście w dużej większości nie myliłem się. Coraz częściej się zastanawiam nad tym, czy tylko ja mam takie wrażenie ? Zazwyczaj jak słucham nowej twórczości większości naszych ‘artystów’ mam wrażenie, że gdzieś już to kiedyś słyszałem. Być może wciąż tkwi w nas Mamoniowa Maxima, że ‘podobają nam się piosenki, które już gdzieś kiedyś słyszeliśmy’… Choć ja do tych raczej się nie zaliczam, acz lubię wracać do przeszłości…

A może po prostu większość z nas w produkcji i kompozycji jest zbyt leniwa, by spróbować czegoś innego/nowego. I nie mówię tu z oczywistych względów o gwiazdkach i gwiazdeczkach popowych. Bowiem te, choć na braki na koncie nie powinny narzekać, to swoim zachowaniem muzycznym i niejednokrotnie pozascenicznym powodują, że od lat narzekamy na nie - słusznie… Myślę raczej nowej i nowopowstałej muzyce gitarowej. I tu słowo ‘nowej’ ma olbrzymie znaczenie, albowiem od jakiegoś czasu zastanawia mnie co to znaczy ‘nowa muzyka gitarowa’…? Czy da się na tym instrumencie zagrać nowocześnie ? Owszem. Przykłady można mnożyć. Czy da się na gitarze zagrać np. nowoczesny riff ? Oczywiście. Trzeba tylko mocniej ruszyć głową i naprawdę chcieć coś zagrać inaczej. Nie ważne, czy bardziej skomplikowanie, czy prościej – inaczej. Niestety ciągle mam wrażenie słuchając dużej części naszych rodzimych artystów, że idą trochę na łatwiznę. Zaznaczam, że moje chłodne myślenie w tym względzie nie było spowodowane nasileniem się grypy, czy czegoś tam. Myślę o tym od dłuższego czasu. Teraz mogłem tego doświadczyć w znacznie większe dawce natłoku dźwięków. Biorę np. płytę zespołu ‘X’ i słyszę ewidentnie ukręcone brzmienie ‘Badmotorfinger’ z podobnymi nawet riff’ami… [a parę lat już minęło od premiery tego krążka]. Jednak to nie wszystko. Ciekawe jest, że  nasz wokalista nie pokusił nawet się o to, by spróbować frazować tak, jak to robił przed laty Pan Cornell, co nadawało tej muzyce takiego, a nie innego szlifu. Albo najwyraźniej nie był świadom tego, że odpowiednie frazowanie wokalne może dać kompozycji o wiele więcej, niż by się wydawać mogło, albo chciał uchronić uszy moje o ewidentnej ‘muzyczne łatki’, bo do takiej się kwalifikuje… Tak, czy inaczej płyta jakiejś tam grupy ‘X’ jak i wiele innych zaliczyło kosz…

      Szkoda. Wciąż słucham i szukam czegoś co mnie muzycznie zaskoczy. Pamiętam jak usłyszałem po raz pierwszy utwór Alice In Chains – ‘Check My Brian’. Od razu zacząłem się uśmiechać, albowiem uświadomiłem sobie, że prostszego riff’u już się chyba wymyślić nie da ?! I właśnie w takich przypadkach także odkrywam rzeczy nowe. Rzeczy, które pozornie mogą nawet brzmieć banalnie, ale w efekcie tworzą tzw. muzyczną eurekę. Do tego jednak jak mniemam potrzeba dużej wiedzy, długiego i mądrego ogrania, a przede wszystkim chyba odwagi, a nie kalkulacji… Oczywiście nie jest to regułą, ale wciąż mam niedosyt polskich płyt. Bywają oczywiście świetne utwory, ale świetne płyty trafiają się raczej rzadko. Jednakże chciałbym mocno zaznaczyć, że to, co od pewnego czasu zwraca moją uwagę, to ewidentny potencjał wśród naszych rodzimych muzykantów. Niestety chyba wciąż nieudolnie wykorzystywany... Niejednokrotnie odnoszę takie wrażenie, jakbyśmy byli leniwi przy tworzeniu nowych kompozycji. O języku tym razem pisał nie będę, bo to, że łatwiej zaśpiewać największy banał po angielsku niż mądry tekst po polsku wiadomo nie od dziś. Ale to już inny temat.

     Życzył bym sobie, by idąc do sklepu z płytami i słuchając nowych tytułów miał problem z wyborem krążków do kupna ze względu na ilość dobrych i ciekawych naszych pozycji. Póki co, mogę wskazać takie rzeczy na palcach jednej ręki. To zdecydowanie za mało, bym mógł stwierdzić, że kompozycyjnie pozbawiliśmy się kompleksów. Jeszcze nie teraz. Ale oczywiście wiary nie tracę, czego i Wam życzę…